„Pieśń o Rolandzie” to chanson de geste (pieśń o czynach), najsłynniejszy i jeden z najstarszych francuskich eposów rycerskich. Powstała prawdopodobnie pod koniec XI wieku; najdawniejsza wersja, rękopis oksfordzki z około 1170 roku, liczy 4002 wersy (Encyklopedia PWN) i kończy się zdaniem: „Tu kończy się pieśń, którą Turold spisał…”.
Nie wiadomo, czy Turold był autorem, czy kopistą. Treść i cytaty podajemy za przekładem prozą Tadeusza Boya-Żeleńskiego (przedmowa tłumacza: grudzień 1931), z numerami strof z tego wydania. Treść w skrócie. Karol Wielki od siedmiu lat wojuje w Hiszpanii; opiera mu się tylko Saragossa króla Marsyla.
Marsyl, za radą Blankandryna, obiecuje dary, zakładników i chrzest w Akwizgranie, byle Frankowie odeszli. Na posła do Saragossy Roland wskazuje swojego ojczyma Ganelona; ten, pewien, że jedzie na śmierć, poprzysięga pasierbowi zemstę. Z Marsylem układa napad na tylną straż i po powrocie sam wyznacza Rolanda na jej dowódcę.
W wąwozach Ronsewal dwadzieścia tysięcy Franków staje przeciw wojsku Marsyla. Oliwier trzy razy prosi Rolanda, by zadął w róg i wezwał cesarza; Roland odmawia: „Chybabym oszalał. Postradałbym w słodkiej Francji moje imię”. Narrator mówi o nich: „Roland jest mężny, a Oliwier roztropny”. Gdy rycerzy zostaje sześćdziesięciu, Roland dmie w róg tak, że pęka mu skroń.
Giną Oliwier i arcybiskup Turpin. Roland próbuje złamać o skałę miecz Durendal, w którego gałce są relikwie, kładzie się z głową obróconą ku poganom, wyznaje grzechy i ofiaruje Bogu prawą rękawicę; aniołowie niosą jego duszę do raju. Karol wraca, a Bóg zatrzymuje dla niego słońce, by mógł dogonić uciekających; poganie toną w Ebro.
Marsylowi przybywa na pomoc emir Baligant z Babilonu; Karol zabija go w pojedynku i zdobywa Saragossę. Rolanda, Oliwiera i Turpina chowa w Blaye. W Akwizgranie Oda, siostra Oliwiera, której Roland przysiągł małżeństwo, na wieść o jego śmierci pada martwa. Ganelon broni się przed sądem, że się zemścił, ale nie zdradził; baronowie chcą go uniewinnić.
Sprzeciwia się Tiery, który w pojedynku sądowym zabija Pinabela, krewnego oskarżonego. Ganelona rozrywają cztery konie. Bramimonda, wdowa po Marsylu, przyjmuje chrzest. W ostatniej strofie święty Gabriel wzywa Karola na nową wyprawę, a cesarz płacze: „Boże (powiada) ileż męki w mym życiu!”. Na co zwrócić uwagę.
Po pierwsze, poemat nie rozstrzyga sporu Rolanda z Oliwierem: pokazuje odwagę i jej cenę, a słowa Oliwiera o tym, że „miara warta jest więcej niż zarozumienie”, padają dopiero wtedy, gdy klęska jest przesądzona. Po drugie, Ganelon nie jest zdrajcą skrytym — grozi jawnie i z tej jawności robi obronę; o jego winie przesądza dopiero pojedynek uznany za wyrok Boga.
Po trzecie, świat poematu jest pełen znaków: sny Karola, aniołowie, relikwie w mieczach, zatrzymane słońce. Po czwarte, obraz Saracenów nie ma nic wspólnego z islamem (poemat przypisuje im kult Mahometa, Apollina i Terwagana), ale narrator potrafi powiedzieć o przeciwniku: „prawdziwy baron, gdyby był chrześcijaninem”.
Po piąte, forma: strofy nierównej długości z asonansem, powtarzanie tej samej sceny w kolejnych strofach, zwroty do słuchaczy. Historia a legenda. Według przedmowy Boya-Żeleńskiego 15 sierpnia 778 roku tylną straż wracającego z Hiszpanii Karola wybili w Pirenejach „gaskońscy czy baskijscy górale, zwabieni nadzieją łupu”; wspomina o tym kronikarz Eginhard.
Legenda zamieniła górali na Saracenów, dodała zdrajcę i odwet, a zdarzeniu nadała charakter walki o wiarę. W tej samej przedmowie Boy, piszący po I wojnie światowej, zauważa, że „dzisiejszy człowiek patrzy na czyny chrobrego Rolanda oczami… miasta Galne” — miasta, które Roland zdobył i zniszczył.